zpět
Wyprawa na K2 (pl)

Kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki wraz z Jerzym Natkańskim i Jackiem Berbeką zaporęczowali dzisiaj kolejne 250 m Filara Północnego K2 powyżej obozu I (5950 m). W sumie alpiniści umocowali już ponad półtora kilometra lin ubezpieczających wspinaczkę i schodzenie granią.

U jednego z młodych uczestników wystąpiły objawy choroby wysokościowej. Został sprowadzony do chińskiej bazy.

Lekarz wyprawy towarzyszył choremu w zejściu z włoskiej bazy na Lodowcu K2. "Jest to przykład nieomal podręcznikowy, bo choroba wysokościowa dotknęła najmłodszego uczestnika - powiedział dr Roman Mazik. - Zgodnie z dotychczasową właśnie osoby w wieku ok. dwudziestu lat mają największe kłopoty z przystosowaniem organizmu do warunków panujących na wysokości. W czasie podejścia do bazy pośredniej wystąpiło u niego skrócenie i spłycenie oddechu, problemy żołądkowo-jelitowe, utrata sił. Objawy te nie ustępowały w czasie spoczynku. Podjąłem decyzję o zejściu do bazy chińskiej. Obniżenie się o ponad 600 m spowodowało prawie całkowite ustąpienie objawów choroby górskiej. Nasz kolega musi zaczynać aklimatyzację od nowa, co potrwa jakiś czas. Nie jest to groźne dla życia, ani zdrowia."

Młody i ambitny wspinacz jest bardzo podłamany i sprawia wrażenie, że wstydzi się tego co się stało. Zupełnie niepotrzebnie. Nie ma bowiem możliwości sprawdzenia na poziomie morza jak organizm zareaguje na wysokość i brak tlenu. Sprawdzian następuje dopiero na wyprawie. Wcale też nie oznacza, że już zawsze będzie źle znosił wysokość.

Krzysztof Wielicki wraz z Jerzym Natkańskim i Jackiem Berbeką nocowali dzisiaj w obozie I. Nie wiemy jaka panowała tam temperatura, ponieważ termometr zamarzł. W bazie chińskie (3900 m)w nocy było minus 22 st. C, w górnej (5100 m) minus 30 st. C. Rano trójka wyszła powyżej obozu I i zaporęczowała 250 m Filara Północnego K2. W sumie do tej pory alpiniści umocowali 1550 m lin. Do rozwieszenia są 4 km. Przez parę kolejnych dni akcja na grani zostanie zatrzymana. Niemal wszyscy uczestnicy wyprawy zeszli lub schodzą do bazy chińskiej by odpocząć dzień, umyć się, najeść do syta, a następnie pomóc przetransportować na Lodowiec K2 ciężki sprzęt ekipy telewizyjnej oraz całą elektronikę wraz z zasilaniem jej w energię, dzięki której możliwa będzie bezpośrednia łączność z Lodowca K2 z całym światem. Nareszcie będziemy mogli obserwować sami poczynania alpinistów na filarze, by bezpośrednio przekazywać informacje o nich. Baza chińska zostanie zlikwidowana.

Na razie zeszli tu Denis Urubko i Wasilij Piwcow, którzy założyli obóz I. "Postawienie namiotu tego obozu było finałem wspólnej, normalnej w tych okolicznościach, trwającej pięć dni pracy wszystkich kolegów - mówi Denis Urubko. - Rano jak się okazało nie byliśmy sami z Waszką. Odwiedził nas wielki kruk."

Żeby wytłumaczyć jak wygląda nocleg w obozie I, gdzie niska temperatura powoduje, iż para, którą się wydycha natychmiast w namiocie zamarza i opada na śpiącego śniegiem, topiąc się za kołnierzem, Denis proponuje eksperyment. "Trzeba wstać o 4 rano z łóżka - mówi, - pójść do lodówki, zeskrobać śnieg z zamrażalnika, dołożyć garść lodu, a następnie po powrocie do łóżka wsadzić sobie to za kołnierz pidżamy."

Denis Urubko ma 29 lat. Urodził się w Rosji na północy Kaukazu.Obecnie mieszka w stolicy Kazachstanu. Wszedł na 6 ośmiotysięcznych szczytów bez używania tlenu z butli: Mount Everest, Kangczendzongę, Lhotse, Gasherbrum I oraz II, Shisha Pangmę. Lubi szybkie wejścia: z bazy na szczyt i z powrotem. Dwa lata temu wraz z Wasilijem Piwcowem, wierzchołek Gasherbruma II (8035 m) osiągnęli z bazy wysuniętej na 5800 m w ciągu 7,5 godziny. Zeszli w 4 godziny. Dokładnie tydzień wcześniej weszli na szczyt Gasherbruma I (8068 m).

Urubko był uznany przez cztery kolejne lata za najlepszego alpinistę Kazachstanu bijącego wszelkie rekordy szybkości we wspinaczce. Na siedmiotysięcznik Khan Tengri, na który wchodzi się zwykle cztery dni, wspiął się w 12 godzin. W takim samym czasie wszedł na Pik Lenina (7134 m) .

Tytuł Śnieżnego Leoparda przysługuje za wejście na 5 siedmiotysięczników. Urubko stał na 11. Bardzo często wspina się samotnie. Nie lubi wielkich wypraw z koniecznością poręczowania, zakładania wielu obozów, tlenem z butli.

Zapytałam go dlaczego zdecydował się wziąć udział w wyprawie na K2, która wymaga mozolnego poręczowania, zakładania obozów, tego wszystkiego, czego raczej unika. "K2 jest wspaniałą, trudną góra, a zima jest próba dla każdego alpinisty na świecie - powiedział Denis. Uczy pokory i cierpliwości. Chłód, głód i cierpienie nie mają znaczenia wobec wyzwania życia, jakim jest zmierzenie się z Górą Gór o tej porze roku ."

Z chińskiej bazy,
Monika Rogozińska
Rzeczpospolita
Další články:



Copyright ©  2001-2020 SilesNet s.r.o.